piątek, 22 lipca 2011

Pomoc.

Wchodziła właśnie do klasy. Zajęła ostatnie miejsce, obok okna. Włożyła słuchawki do uszu. Nie słyszała nic, tylko uspakajający ją głos Ostrego. Przez cały dzień snuła się jak cień. Nie zamieniła z nikim ani jednego zdania. Jej głos można usłyszeć jedynie podczas sprawdzania obecności. Dziś po raz pierwszy od tygodnia, pojawiła się w szkole. Przez ten cały czas myślała tylko o tamtym zdarzeniu. Kilka jebanych chwil, a jej psychika totalnie się załamała. Znalazła się wtedy w złym miejscu o złej porze. 
Poczuła nagle, że ktoś dotknął jej ramienia. Natychmiast odwróciła głowę, która była skierowana do okna. On widząc jej minę, cofnął rękę.  Spojrzał w jej oczy. Były całe czerwone.  Siedział obok niej wpatrując się w nią z żalem, smutkiem, współczuciem i lekka złością w oczach. Chciał ją w tej chwili przytulić. Lecz wiedział, że jak tylko spróbuje, ona poczuje ogromny ból. Nie była gotowa na bliskość. Nie teraz. 
Dziewczyna nie mogła wykrztusić żadnego słowa. Głupiego 'dzięki', nawet tego aby nie mówił o tym nikomu. Prawdopodobnie gdyby on wtedy się nie pojawił, nie pomógł jej... 
Koniec lekcji. Wyszła z klasy jako ostatnia. Nie chciała aby w tłumie ktoś jej dotknął. On wyszedł razem z nią. Usiedli na schodach. Wiedziała,że on chce aby mu o tym opowiedziała, że się martwi. Ale wstydziła się o tym mówić. Nie powiedziała o tym zaufanej przyjaciółce, czy komuś z rodziny. Jego przecież nie znała. Owszem znała jego imię, nazwisko, czym się interesuję. Chodzili przecież do jednej klasy. Nie wiedziała jednak czy może mu zaufać. - Nie martw się, że powiem o tym komukolwiek. Rozumiem, że nie chcesz o tym gadać. Pomogę Ci. Będę przy Tobie. Wiem, że za dobrze się nie znamy i onieśmielam Cię, ale nie zostawię Cię. Jak tylko będziesz gotowa to możesz mi o tym opowiedzieć. Obiecuję, sukinsyn dostanie za swoje. Gwałt to jest zwykłe skurwysyństwo. - wyszeptał. Chciała aby to powiedział. Pragnęła tego. Ulżyło jej. Wiedziała, że jej szczery. Nagle pękła. Wybuchła histerycznym płaczem. Schowała twarz w dłoniach i szlochała. Objął ją ramieniem i powiedział, że obiecuję. Pozwoliła mu na bliskość. Zaufała. Opowiedziała wszystko. 
Kilka dni pózniej, wybuchła afera. Kilku typów biło się przed szkołą. - Zabiłem skurwysyna. To za Ciebie mała. - powiedział chłopak, który kilka dni wcześniej trwał z nią w cierpieniu. Dziś słowa były kierowane ku niebu. Dziewczyna poddała się. Nie dała rady. / nana.

Sory, za błędy. Pisane na szybko. I chyba trochę przegiełam, ale co tam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz